FacebookFacebookSzukaj

Partnerzy serwisu

Partnerzy serwisu

Narodowe Archiwum Cyfrowe

II wojna światowa

Wojtek – niedźwiedź, który walczył pod Monte Cassino

Wojtek, niedźwiedź z Armii Andersa, przeszedł wraz z polską Armią cały szlak bojowy 2. Korpusu – od Iranu aż po Włochy.
Mimo że zakończył życie juŻ 50 lat temu, jego historia nie tylko trwa, ale wręcz nabiera rozmachu. I to na skalę międzynarodową!

Agnieszka Żurek

Wojtek, choć nosił polskie imię, urodził się na kontynencie afrykańskim. Przygodę z wojskiem rozpoczął wyjątkowo wcześnie – miał zaledwie rok, kiedy żołnierze Armii Andersa odkupili go od irańskiego chłopczyka. Cena nie była wygórowana – Polacy nabyli go za puszkę konserw. Chociaż niedźwiadek nie trafił do cyrku – dokąd planował go sprzedać irański chłopiec – to jednak żyjąc u boku polskich żołnierzy, na pewno niemógł skarżyć się na brak wrażeń. Już jego dzieciństwo nie należało do łatwych –Wojtek był chyba jednym z niewielu niemowlaków karmionych… butelką po wódce. Na szczęście w butelce nie było alkoholu, ale zwyczajne mleko. Piwo nauczył się pić dopiero później – dostawał je od żołnierzy w nagrodę za dobre sprawowanie. Wojtek został oficjalnym członkiem kompanii wojskowej, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

 

Niedźwiadkowi nie była obca zwykła żołnierska codzienność. Wojtek spał i jadł wspólnie z towarzyszami broni, uprawiał z nimi sportowe zapasy, a nawet podobno… palił papierosy. Był zwierzakiem ufnym, przyjaznym i towarzyskim – do tego stopnia, że kiedy w nocy czuł się samotny, składał żołnierzom wizyty w namiotach i przytulał się do nich, żeby zasnąć.

 

Amunicję przyniesie miś

 

 W życiu niedźwiadka-żołnierza nie brakowało chwil podniosłych – kulminacyjnym momentem była oczywiście bitwa o Monte Cassino. Wojtek został zaangażowany

 

w działania wojenne – dzielnie pomagał Polakom, nosząc skrzynie z amunicją. Podobno nigdy nie zdarzyło mu się żadnej upuścić. Od czasu zwycięskiej bitwy jednostka, w której służył Wojtek – 22. Kompania Zaopatrywania Artylerii – przyjęła za swój symbol niedźwiedzia niosącego w łapach pocisk artyleryjski.

 

Wizerunek Wojtka zaczął pojawiać się na mundurach, proporcach i pojazdach wojskowych. Po wojnie zwierzak trafił do ZOO w Edynburgu. „Kolegę z wojska” odwiedzali pozostali na obczyźnie polscy żołnierze. Byli z nim tak zżyci, że nie zważając na zakaz zbliżania się do dzikich zwierząt, przeskakiwali ogrodzenie, aby chwilę się z nim pobawić i wspólnie z „towarzyszem broni” powspominać stare czasy.

 

Piwo „Wojtek”

 

Co ciekawe, historia Wojtka jest szerzej znana na Wyspach Brytyjskich niż w Polsce. Angielscy i szkoccy autorzy napisali na jego temat kilka książek. Szkocki „Theatre Objectiv” wystawił sztukę poświęconą Wojtkowi w reżyserii Corinne Harris wg scenariusza Raymonda Raszkowskiego-Rossa, pt.: „Wojtek – historia niedźwiedzia, który poszedł na wojnę. Opowieść o miłości, lojalności, heroizmie i nadziei”. Książkę dla dzieci poświęconą Wojtkowi wydał również brytyjski nauczyciel Garry Paulin. Dzielny niedźwiadek stał się także bohaterem popkultury – na cześć Wojtka napisano kilka piosenek. Katy Carr, brytyjska piosenkarka polskiego pochodzenia, nagrała utwór „Wojtek”, który znalazł się na jej krążku „Paszport”.

 

Nie jest to zresztą jedyna piosenka poświęcona niedźwiadkowi. Robert Owen napisał utwór „Wojtek, niedźwiedź-żołnierz”.  Piosenka ta znalazła się w repertuarze brytyjskiego zespołu szkolnego Sangs and Clatter Group. Utwór pod tym samym tytułem nagrała dwa lata temu także polska grupa Őszibarack. Brytyjczycy uczcili słynnego niedźwiadka również w mniej oficjalny sposób – Conglenton, jeden z brytyjskich browarów, w zeszłym roku wprowadził na rynek… piwo o nazwie Wojtek.

 

Historię Wojtka poznają irańskie dzieci

W Polsce historia Wojtka do niedawna nie była szerzej znana. Popularności nabiera dopiero od kilku lat. Do tej pory zwierzakowi poświęcono dwa filmy – „Piwko dla niedźwiedzia!” w reż. Marii Dłużewskiej oraz „O niedźwiedziu, co poszedł na wojnę” – w reżyserii Williama Hooda i Adama Lavisa, na podstawie książki Wiesława Lasockiego, pt. „Niedźwiedź Wojtek, polski bohater wojenny”. Ten ostatni film został zrealizowany w 2011 r. przez Telewizję Polską we współpracy z BBC. Wojtek stał się także bohaterem kilku książek, w tym komiksu. Opowiedziana obrazkami historia niedźwiedzia cieszy się ogromnym powodzeniem.

 

Do tej pory komiks został przetłumaczony na cztery języki – włoski, angielski, francuski i hiszpański. Twórcy książeczki otrzymali wiadomość mejlową z… Iranu, z prośbą o zgodę na przetłumaczenie komiksu na język perski – tak, aby dzieci irańskie miały możliwość poznania fascynujących, a zarazem dramatycznych losów 2. Korpusu gen. Andersa. Ta historia stanowi przecież fragment dziejów ich kraju. Tłumaczenie komiksu jest już w przygotowaniu.

 

Pierwszy pomnik Wojtka w Polsce

 

W Żaganiu zostanie 7 czerwca odsłonięty pierwszy w Polsce pomnik Wojtka. Będzie on przedstawiał niedźwiadka niosącego w łapach pocisk artyleryjski. Tego samego dnia żagańskie Liceum Ogólnokształcące o profilu wojskowym przy Zespole Szkół Tekstylno-Handlowych przyjmie imię gen. Władysława Andersa. Udział w uroczystości zapowiedział prof. Wojciech Narębski, ostatni żyjący w Polsce świadek historii niedźwiadka z Armii Andersa. Ceremonii odsłonięcia pomnika będzie towarzyszył koncert Katy Carr, która wykona oczywiście piosenkę pt. „Wojtek”. Historia niedźwiadka świetnie nadaje się do przekazania wiedzy o całym szlaku bojowym 2. Korpusu.

 

Doskonały przykład dają tutaj właśnie mieszkańcy Żagania. Za sprawą Wojtka każde dziecko w tym mieście zna datę bitwy o Monte Cassino i wie, kim był gen. Anders. Dzięki projektowi edukacyjnemu, w którym uczestniczą prawie wszystkie placówki edukacyjne w okolicy, już pięcioletnie maluchy mają okazję poznać historię zwierzaka z Armii Andersa. Największym powodzeniem cieszą się „zapasy z Wojtkiem” – jednym z koordynatorów projektu przebranym za niedźwiedzia.

 

Ślady pazurów na drzewie

 

Historia Wojtka nie zakończyła się z chwilą jego śmierci. Jak opowiada Wioletta Sosnowska, inicjatorka projektu nadania szkole imienia gen. Andersa i budowy pomnika Wojtka w Żaganiu, odkąd zainteresowała się losami niedźwiadka „służącego” w 2. Korpusie, w jej życiu pojawiło się wiele nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności, wzruszających spotkań i zabawnych historii.

 

Do pani Wioletty zgłosił się np. bardzo przejęty starszy pan, Włoch, który dobrze pamiętał Wojtka, a nawet był w stanie wskazać, gdzie rośnie drzewo, na którym wciąż widnieją ślady pazurów niedźwiadka. Gdy pani Wioletta dowiedziała się z kolei, że żołnierze 2. Korpusu zabierali Wojtka na potańcówki do szkockiej miejscowości Dunc, nazwa tego miasta wydała jej się dziwnie znajoma. Uzmysłowiła sobie po chwili, że Dunc jest… partnerskim miastem Żagania.

 

Polska flaga nad Szkocją

 

Kiedy Wioletta Sosnowska postanowiła odwiedzić miejsca związane z Wojtkiem i udała się do Dunc, spotkała tam Lady Brigitte McEven – rodowitą Szkotkę, całym sercem oddaną Polsce. Nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności okazało się, że nie było to pierwsze spotkanie obu pań. W trakcie rozmowy wyszło na jaw, że poznały się już… 17 lat temu. Żadna z nich nie słyszała wtedy jeszcze o Wojtku z Armii Andersa. Lady Mc Even, chociaż nie ma polskich korzeni, otacza nasz kraj wielką miłością – głównie za sprawą wciąż żywej w Szkocji pamięci o bohaterstwie żołnierzy gen. Maczka.

 

„Wizyta studyjna” szlakami Wojtka okazała się pięknym przeżyciem. Władze Dunc przywitały delegację z ogromnym szacunkiem. Podczas całej wizyty Polaków, nad miejskim ratuszem powiewała biało-czerwona flaga…

W życiu niedźwiadka-żołnierza nie brakowało chwil podniosłych – kulminacyjnym momentem była oczywiście bitwa o Monte Cassino
Co ciekawe, historia Wojtka jest szerzej znana na Wyspach Brytyjskich niż w Polsce. Angielscy i szkoccy autorzy napisali na jego temat kilka książek

Powiązane artykuły