FacebookFacebookSzukaj

Partnerzy serwisu

Partnerzy serwisu

fot. Sovfoto/UIG/ EastNews

Międzywojnie

Sprawcy i oprawcy operacji (anty)polskiej 1937–1938

Zmiana ustawy o IPN w 2016 r. rozszerzająca zakres chronologiczny jego działania pozwoliła na oficjalne wszczęcie śledztwa w sprawie sowieckich represji wymierzonych w Polaków w ZSRS w okresie wielkiego terroru

Maciej Maciejowski

Od początku 2017 r. postępowanie w tej sprawie prowadzi Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie. Na podstawie danych zgromadzonych przed 20 laty przez rosyjskie Stowarzyszenie Memoriał na podstawie archiwów i materiałów NKWD oszacowano liczbę ofiar tzw. operacji polskiej na 139 835 aresztowanych, z czego 111 091 skazanych na karę śmierci. Od tego czasu bardziej szczegółowe analizy rozszerzają kategorie ofiar i podnoszą ich liczbę do ok. 200 tys. zamordowanych. Powyższe szacunki wskazują na zagładę blisko połowy polskiej męskiej populacji w ZSRS, co trudno określić inaczej niż mianem ludobójstwa.

 

Fobie Stalina

 

Za każdą zbrodnią kryją się jednak konkretne osoby zarówno reprezentujące pion decyzyjny, jak i zwykli wykonawcy. Mimo że formalnie decyzję o rozpoczęciu operacji (anty)polskiej datuje się od momentu wydania rozkazu (nr 00485) zwierzchnika NKWD Nikołaja Jeżowa 11 sierpnia 1937 r., nie ulega wątpliwości, że rzeczywistym demiurgiem w powyższej sprawie był Józef Stalin, od 1925 r. sprawujący niepodzielnie władzę w ZSRS.

 

Chociaż większość instrukcji w sprawie masowych represji została zatwierdzona w formie uchwał Biura Politycznego (BP), z dostępnych źródeł wynika, że Stalin był osobiście autorem i inicjatorem większości decyzji o prześladowaniach na wszystkich szczeblach. Dokumenty (protokoły BP, otrzymywane sprawozdania, dzienne plany zajęć Stalina oraz listy gości przyjmowanych przez niego na Kremlu) oraz nieliczne wspomnienia dowodzą, że to Stalin kierował działaniami Jeżowa i skrupulatnie je kontrolował. Poprawiał i nadzorował sporządzanie kluczowych instrukcji NKWD, decydował o przebiegu śledztw w wielkich procesach politycznych, a nawet określał ich scenariusz.

 

Także z woli Stalina nastąpiło stopniowe wyciszenie największej fali represji pod pozorem zahamowania „nadużyć i uchybień NKWD”. Dekret KC z 17 listopada 1938 r. zamknął, przynajmniej formalnie, „operację masowych aresztowań i zesłań”. Niebawem Jeżow został zdjęty ze stanowiska zwierzchnika NKWD i zastąpiony przez Ławrientija Berię. Badacze problemu podkreślają, że to wyraźne rozkazy Stalina przesądziły zarówno o rozpoczęciu, jak i zakończeniu wielkiego terroru.

 

Nie bez znaczenia w powyższej sprawie pozostawały również osobiste kompleksy z natury pamiętliwego i mściwego Stalina. Przywódca ZSRS wiedział, że przed I wojną światową został aresztowany przez carską ochranę za sprawą jej polskiego agenta i prowokatora. Ważniejszym źródłem antypolskich fobii Stalina była natomiast pamięć o dotkliwej klęsce Armii Czerwonej w wojnie z Polską w 1920 r., w której aktywnie uczestniczył jako komisarz polityczny na froncie południowo-wschodnim.

 

Porażka ta zahamowała nie tylko rozszerzenie rewolucji bolszewickiej na zachód Europy, lecz również uniemożliwiła odbudowę imperium w dawnych carskich granicach. Osobiste emocjonalne zaangażowanie Stalina w przebieg operacji (anty)polskiej dostrzegamy wielokrotnie. Obrazuje to choćby jego własnoręczna adnotacja na jednym ze sprawozdań Jeżowa dotyczących podsumowania pierwszego etapu represji: „Bardzo dobrze! Kopcie i czyśćcie nadal ten polsko-szpiegowski brud. Niszczcie go w interesie Związku Sowieckiego. I. Stalin. 14-09-1937”.

 

Krwawy Jeżow

 

Osobą numer dwa odpowiedzialną za rozpętanie i przeprowadzenie operacji (anty)polskiej był ww. Jeżow, szef NKWD od września 1936 r. Już na lipcowej konferencji poświęconej przygotowaniu represji wymierzonych w mniejszości narodowe wyraził pogląd na temat sposobów traktowania Polaków: „[…][ wystarczą formalne przesłanki (uciekinier, związek z zagranicą, z konsulatem) żeby człowieka aresztować, a jeśli dodatkowo pojawią się podejrzane kontakty – można zastosować najwyższy wymiar kary”.

 

Zgodnie z wytycznymi Jeżowa aresztowaniu podlegali: członkowie w tym czasie urojonej Polskiej Organizacji Wojskowej (POW), pozostający w ZSRS jeńcy wojenni (z okresu I wojny światowej oraz wojny polsko-bolszewickiej), zbiegowie i emigranci polityczni, byli członkowie PPS. Operacja miała przebiegać w dwóch etapach. W pierwszym rzędzie mieli być aresztowani: pracujący w organach NKWD, wojsku, przemyśle zbrojeniowym, transporcie kolejowym, sektorze energetycznym, zakładach gazowniczych i przemyśle naftowym. W drugim rzucie represje miały się stać udziałem pracowników urzędów oraz sowchozów i kołchozów. Charakterystyczne, że Jeżow nakazywał wstrzymanie zwolnień z więzień i łagrów ludzi uprzednio skazanych za działalność szpiegowską na rzecz Polski.

 

Kolejnym aspektem wzbudzającym szczególne podejrzenie u władz ZSRS był katolicyzm Polaków. Zdecydowaną większość katolickich duchownych w ZSRS stanowili Polacy. Katolicyzm miał ponadto swoją stolicę w Watykanie, tym samym podlegał zagranicznej „centrali”. Państwo totalitarne z oczywistych względów nie mogło się z tym pogodzić, dlatego dążyło do zniszczenia struktur Kościoła katolickiego w ZSRS.

 

Partyjni wykonawcy

 

Kolejną ważną personą w gronie sprawców operacji (anty)polskiej był Andriej Wyszyński (Wyszynskij) pochodzący z polskiej rodziny z Odessy. Mimo polskiego pochodzenia jako jeden z nielicznych znanych „Polaków”, obok Konstantego Rokossowskiego czy Karola Świerczewskiego, przetrwał antypolskie represje. Od 1931 r. pełnił funkcję prokuratora generalnego ZSRS. Ten cyniczny karierowicz zasłużył się Stalinowi podczas procesów politycznych, w których dawał pokazy niebywałego lekceważenia wszelkich zasad etycznych i norm wymiaru sprawiedliwości.

 

Był twórcą teorii, w myśl której przyznanie się podsądnego miało stanowić decydujący dowód winy, za co otrzymał Nagrodę Stalinowską. W 1937 r. wypowiedział znamienne słowa: „Bywają takie okresy, takie momenty w historii społeczeństw, gdy prawa okazują się przestarzałe i należy odłożyć je na stronę”. W trakcie operacji (anty)polskiej podpisywał wyroki skazujące, najczęściej ich nie czytając. Wyszyński wydał polecenie, by sprawowanie nadzoru śledztw w takich sprawach odbywało się tylko w szczególnych przypadkach, w sytuacji gdy osądzeni mogli wskazać na nieprawidłowości oskarżenia (co w praktyce było utopią). Inne przypadki były bagatelizowane, co miało służyć marginalizacji trybu odwoławczego.

 

Wśród czynnie zaangażowanych w represje należy wymienić również Stanisława Kosiora, podobnie jak Wyszyński mającego polskie korzenie, a z nim Pawła Postyszewa. Obaj byli politycznymi wykonawcami stalinowskiego terroru na Ukrainie, także w trakcie wielkiego głodu.

 

Kosior zaakceptował operację (anty)polską jako kolejne istotne partyjne wyzwanie, czego świadectwem może być złożenie tysięcy podpisów pod wyrokami śmierci. Wraz z Postyszewem sprawowali partyjny nadzór nad kierownictwem ukraińskiej NKWD. Analogiczną funkcję na Białorusi pełnił Aleksiej Wołkow, lokalny I sekretarz Komitetu Partii (bolszewików).

 

Przyzwolenie samej góry

 

Wśród funkcjonariuszy NKWD zwraca uwagę Michaił Frinowski (Frinowskij, Frynowski), pierwszy zastępca Jeżowa. Nadzorował on m.in. agenturę NKWD w środowiskach polskich w ZSRS. 17 listopada 1937 r. wydał rozkaz dotyczący stosowania represji wobec Polaków pracujących w sieci transportu kolejowego, w którym czytamy: „W związku z tym polecam: 1. Natychmiast dokonać aresztowań osób pracujących i zamieszkujących terytorium węzłów kolejowych o znaczeniu dla obronności, zaliczonych do następujących kategorii: a) wszystkich nierepresjonowanych jeszcze Polaków, harbińczyków oraz cały element kułacko-antysowiecki …”.

 

Według prof. Pawła Wieczorkiewicza ofiary NKWD podczas wielkiego terroru szły w tysiące, jeśli nie w dziesiątki tysięcy. Pracy śledczej nie lubił. Sam przyznawał później: „Bardzo często zeznania dawali sami śledczy, a nie aresztowani. Czy wiedziało o tym kierownictwo komisariatu, to znaczy ja i Jeżow? Wiedziało. Jak reagowało? Ja prawdę mówiąc wcale, a Jeżow nawet zachęcał”. Frinowski zyskał za to ze strony Jeżowa i Stalina uznanie za umiejętne bicie aresztowanych. Zachęcany przez patronów chętnie się popisywał skutecznym wydobywaniem zeznań. Znajdował również sadystyczne upodobanie w przyglądaniu się katowanym.

 

Oprócz Frinowskiego w centrali NKWD warto odnotować osobę Władimira Cesarskiego odpowiedzialnego za logistyczne przeprowadzenie operacji (anty)polskiej. Jego podpisy też figurują pod licznymi wyrokami. Jednym z koordynatorów całej akcji był Leonid Zakowski (wł. Henriks Štubis), którego metody pracy również nie należały do finezyjnych, o czym świadczy fragment instrukcji skierowanej do podwładnych: „Z aresztowanymi nie należy się cackać, bić bez ograniczeń, żadnych pozwoleń nie trzeba”.

 

Wykonawcy z NKWD

 

W dalszej kolejności należy wymienić kolejnych zwierzchników NKWD na Ukrainie: Wsiewołoda Balickiego (Wsewołod Bałycki, Balickij), Izraela Moisiejewicza Leplewskiego (Izraił Leplewskij), Aleksandra Uspienskiego. Balicki był m.in. odpowiedzialny w 1936 r. za przesiedlenie polskich i niemieckich rodzin z rejonu przygranicznych obwodów kijowskiego i winnickiego do Kazachstanu. Z kolei Leplewskiego jeden z historyków rosyjskich charakteryzuje w następujących słowach: „Podwładni bali się go, funkcjonariusze zaś równi funkcją unikali z uwagi na jego znane powszechnie cechy – mściwość i okrucieństwo”.

 

O metodach Uspienskiego wspomina natomiast jego podwładny: „[...] zasugerował, iż przywódców peowiaków trzeba szukać wśród działaczy partyjnych i państwowych działaczy z legitymacjami partyjnymi. Wprost zaproponował zrewidowanie obwodowych i rejonowych kierowników i aresztowanie wszystkich Polaków. Skuć im, jak się wyraził, mordy i niech dają zeznania, przy tym polecał jak najszerzej rozwinąć działania, bowiem 90 proc. zamieszkałych na Ukrainie (Polaków) uczestniczy w POW”. Wśród aktywnych enkawudzistów na Białorusi należy wymienić: Aleksieja Nasiedkina, Wasilija Karuckiego i Borisa Bermana.

 

Spośród wymienionych wyżej osób, nie licząc oczywiście Stalina, jedynie Wyszyński i Wołkow zdołali uniknąć śmierci w okresie czystek w partii i NKWD. Pozostali nie dożyli wybuchu wojny Niemiec z ZSRS. Ginęli rozstrzeliwani, a ich ciała najczęściej płonęły w moskiewskim krematorium, prochy zaś wysypywano do zbiorowego grobu na przyległym cmentarzu. Najczęściej powodem podjętych wobec nich represji był zarzut współpracy z… polskim wywiadem. Można zatem powtórzyć za słowami pieśni Przemysława Gintrowskiego: „A kto służył najofiarniej, potem ginął jak najmarniej”.

 

***

 

Celem śledztwa, po 80 latach od popełnienia powyższych zbrodni podjętego przez szczecińską Komisję, jest w pierwszej kolejności uhonorowanie polskich ofiar i ich rodzin poprzez sporządzenie imiennej listy zamordowanych oraz należyte ich upamiętnienie. Dalej, opierając się na jak najszerszej podstawie źródłowej (w tym relacjach dzieci ofiar), działania te mają na celu odtworzenie pełnego obrazu przygotowania oraz przebiegu operacji (anty)polskiej. Niebagatelne znaczenie ma również wskazanie jej wszystkich sprawców i oprawców, wymienieni bowiem w niniejszym artykule to jedynie wierzchołek góry lodowej.

 


 

Według prof. Pawła Wieczorkiewicza ofiary NKWD podczas wielkiego terroru szły w tysiące, jeśli nie w dziesiątki tysięcy
Osobą numer dwa odpowiedzialną za rozpętanie i przeprowadzenie operacji (anty)polskiej był ww. Jeżow, szef NKWD od września 1936 r.

Powiązane artykuły