FacebookFacebookSzukaj

Partnerzy serwisu

Partnerzy serwisu

Dzieje polskiej przedsiębiorczości

fot. Jacek Karnowski

Partnerzy serwisu

Multikulti Lilpopów

Przysporzyli Polsce mądrości i majątku. Im zawdzięczamy rozkwit przemysłu ciężkiego. Do dzisiaj zachwyca ich dziedzictwo – miasto-ogród Podkowa Leśna i perła drewnianej architektury – Aida. Osiedlili się w Polsce na początku XIX w., traktując kraj nad Wisłą jak własną ojczyznę. Aż do daniny krwi w latach niemieckiej okupacji. Taki był ród Lilpopów

Małgorzata Dygas

W historii Polski mamy wiele rodów, które miały pod koniec XVIII, XIX i XX w. wpływ na nasze dzieje, kulturę, gospodarkę, jak np.: Romuald Traugutt, Oskar Kolberg, Samuel Bogusław Linde… Ale Lilpopowie są wyjątkowi nie tylko ze względu na pozostawione dziedzictwo gospodarcze, ale i kulturowe naszego kraju. Ród Lilpopów jest przykładem nie-Polaków, którzy już w drugim pokoleniu wtopili się w nasz kraj, mentalność i byli jednym z najaktywniejszych rodów obcego pochodzenia na terenach dawnej II Rzeczypospolitej.

 

Z zasobnej Austrii, z Grazu, jako pierwszy na nasze tereny przybył Antoni Augustyn Lilpop (1742–1815), zapalony miłośnik i rzemieślnik sztuki zegarmistrzowskiej. W 1789 r. założył w Warszawie przy ulicy Długiej pierwszy zakład. Jego zegary ścienne i zegarki kieszonkowe wybijały czas Polakom do II Rzeczypospolitej. Zakład zegarmistrzowski mistrza z Grazu działał do 1939 r. przy ul. Wierzbowej. Wraz z wybuchem II wojny światowej przestał istnieć.

 

Świetność z angielską nutą

 

Dwaj angielscy kupcy – Tomasz Evans i metalurg Józef Morris (przy współudziale Polaka, inżyniera Lessera) utworzyli w 1818 r. w Warszawie pierwszą odlewnię żelaza i metali kolorowych (Odlewnia i Rządowa Fabryka Machin). Firma, po odejściu w 1824 r. J. Morrisa, funkcjonowała pod nazwą „Bracia Evans”.

 

Do tej spółki przystąpił Stanisław Lilpop, jeden z synów zegarmistrza Antoniego z Grazu. Stanisław był człowiekiem nietuzinkowym, osobą ponadprzeciętnie zdolną. Po praktykach w warsztatach Banku Polskiego i Fabryce Machin na Solcu został wysłany w 1842 r. na koszt tego banku za granicę na studia w zakresie budowy maszyn parowych. Po praktykach w Lyonie, Paryżu, Londynie, Manchesterze i Berlinie w 1844 r. powrócił do kraju i od razu przystąpił do spółki braci Evans.

 

Dynamiczny syn zegarmistrza Lilpopa, wraz z Wilhelmem E. Rauem, przejął w 1854 r. udziały firmy Evansów, tworząc nową spółkę „Evans Lilpop et Comp.”. Ta spółka posiadała nie tylko zakłady w Warszawie, ale dwie kopalnie rudy żelaza i dwie huty w Drzewicy i Rozwadach (koło Radomia).

 

Nowi właściciele przeprowadzili reorganizację, zamieniając ręczny sposób produkcji na maszynowy. Rozszerzyli też asortyment wyrobów, produkując oprócz maszyn i narzędzi rolniczych również maszyny i kotły parowe oraz konstrukcje żelazne i urządzenia dla cukrowni. Wizjoner-konstruktor z Lilpopów wraz z Wilhelmem Rauem, przemysłowcem z Moguncji, przekształcili manufakturę w fabrykę specjalizującą się początkowo w produkcji maszyn rolniczych. Stanisław Lilpop, uzdolniony konstruktor pługów, bron, młockarni parowych i siewników, zaprojektował pierwszą na ziemiach polskich żniwiarkę wzorowaną na amerykańskiej żniwiarce McCormicka, udoskonalił ją i przystosował do warunków naszych ziem. Jednym z najlepiej sprzedających się produktów firmy była przez wiele lat żniwiarka zwana „Amerykanką”, która w 1867 r. otrzymała srebrny medal na Międzynarodowej Wystawie w Paryżu. Niebawem fabryka rozpoczęła produkcję kolejowych szyn i wagonów, głównie dla powstającej Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Lilpop miał także doświadczenie zdobyte podczas pracy w bankach. Rozpoczął współpracę z tymi instytucjami, wprowadzając sprzedaż kredytową maszyn rolniczych.

 

Pierwsza kobieta w zarządzie

 

W 1866 r. Lilpop i Rau kupili pozostałe udziały Evansów i zmienili nazwę zakładu na „Lilpop i Rau”. W tym samym roku zmarł Stanisław Lilpop, konstruktor-wizjoner. Jego udziały i miejsce w zarządzie zajęła żona, Joanna. Była pierwszą i przez wiele lat jedyną kobietą, zajmującą tak wysokie stanowisko w dużej firmie przemysłowej w Polsce.

 

Dwa lata później, w 1868 r., do spółki dołączył baron Seweryn Loewenstein, belgijski przemysłowiec. Wniósł on kapitał, który pozwolił na dynamiczny rozwój biznesu. Dzięki jego finansowemu wsparciu firma „Lilpop, Rau i Loewenstein” stała się jednym z największych zakładów przemysłowych i jedną z największych firm w carskiej Rosji. W niedługim czasie zamówienia złożyli w niej m.in. „król kolei żelaznych” Jan Gotlib Bloch oraz finansista, bankier i działacz gospodarczy baron Leopold Julian Kronenberg. Firma produkowała nie tylko konstrukcje z żelaza i stali, rury i maszyny, ale także pociski artyleryjskie, kuchnie polowe i sprzęt wojskowy.

 

Od zera do milionera po polsku

 

Lilpop-konstruktor, przemysłowiec, zaczynając od zera, dorobił się dzięki swojemu talentowi ogromnej fortuny. W 1886 r. wartość jego majątku to udziały w zakładach budowy maszyn, dwie cukrownie, trzy posesje w Warszawie i majątek ziemski Brwinów pod Warszawą (obecnie miasto). Niebagatelną rolę w zdobyciu tak dużego majątku odegrała ścisła współpraca z miejscowymi bankowcami, np. ze wspomnianym Leopoldem Kronenbergiem oraz lokalnymi elitami ziemiaństwa, m.in. Andrzejem Zamoyskim.

 

Już za panowania Joanny Lilpop Zakłady Mechaniczne „Lilpop i Rau” na Solcu zostały przekształcone w 1873 r. w Towarzystwo Przemysłowe Zakładów Mechanicznych Lilpop, Rau i Loewenstein Spółka Akcyjna, zajmującą się produkcją taboru kolejowego: wagonów, szyn, kolejowych konstrukcji metalowych i mostów. W latach 1881–1890 kierownictwo spółki zorganizowało pierwszy koncern hutniczo-metalowy na obszarze Królestwa Polskiego (z dominującą rolą Zakładów „Lilpop, Rau i Loewenstein”), obejmujący także firmy z innych gałęzi przemysłu – łącznie utworzyło go 14 zakładów Królestwa Polskiego i zaboru rosyjskiego. Kryzys w Rosji w latach 1882–1886 umocnił pozycję zakładów, które od początku działalności utrzymywały stałe przedstawicielstwa w Petersburgu, Moskwie, Kijowie, Tyflisie (dziś: Tbilisi), Odessie oraz Baku.

 

Warszawscy przemysłowcy znani byli też z ofiarności na rzecz instytucji charytatywnych. Ewangelik Wilhelm Rau założył warszawskie Muzeum Przemysłu i Rolnictwa, przeznaczył fundusze na szpital ewangelicki, zakładał ogrody jordanowskie im. W.E. Raua.

 

Nowy wspaniały świat

 

W 1904 r. rada nadzorcza spółki zezwoliła na zakup nowej posesji (dzisiejsze pozostałości fabryki przy ul. Bema 65) wraz z budynkami w Warszawie (tzw. Kolonia Fabryczna Augustówka), której sprzedawcą było likwidowane Akcyjne Towarzystwo „August Rephan”. Po przebudowie zakładu produkcja fabryki „Lilpopa” została poszerzona. W zakładach na terenie dzisiejszej dzielnicy Wola do lata 1914 r., czyli do wybuchu I wojny światowej, wytwarzano mosty kolejowe i miejskie, realizowano prace wodociągowe, produkowano maszyny parowe różnych typów, a także amunicję i pociski artyleryjskie, jak też wykonywano zamówienia Ministerstwa Wojny (głównie na tabor samochodowy).

 

Po wybuchu I wojny światowej produkcja spółki została przestawiona na potrzeby armii rosyjskiej. Rok później maszyny i urządzenia wraz z większością pracowników ewakuowano do miasta Krzemieńczuk na środkowej Ukrainie, niedaleko Połtawy. Po wojnie polsko-bolszewickiej i ustaleniu granicy z ZSRR udało się odzyskać część majątku i odbudować fabrykę w Warszawie, a następnie wznowić produkcję. Firma produkowała urządzenia mechaniczne o jakości światowej: od lokomotyw, wagonów kolejowych i tramwajowych, przez turbiny wodne, motopompy, po maszyny pralnicze i wiele, wiele innych rodzajów.

 

Lata świetności w II RP

 

W okresie II Rzeczypospolitej spółka „Lilpop, Rau i Loewenstein” przeżywała swoje prosperity, czego doczekał syn Stanisława Lilpopa – Stanisław Wilhelm, osobiście angażujący się w inicjowanie produkcji z branży motoryzacyjnej. W 1936 r. zarząd podpisał umowę licencyjną z koncernem amerykańskim General Motors Corporation na sprzedaż i prawo produkcji w Polsce samochodów: Opel, Opel Kadett, Buick, Chevrolet, Buick-Limuzyna, samochody dostawcze typu Chevrolet oraz oparte na podwoziach tej firmy autobusy i samochody ciężarowe. To w Zakładach „Lilpop, Rau i Loewenstein” wyprodukowano Opla P4, jeden z samochodów montowanych w latach 30. na licencji General Motors. W 1938 r. rozpoczęto budowę nowej fabryki w Lublinie, ale wybuch II wojny światowej uniemożliwił jej ukończenie.

 

We wrześniu 1939 r. zarząd zakładów podjął decyzję o przekazaniu kilkuset gotowych samochodów Ministerstwu Spraw Wojskowych, by wykorzystano je m.in. do ewakuacji władz państwowych. Zarząd Lilpopa planował na przełomie lat 1939-1940 uruchomienie produkcji silników, które pasowałyby także do modeli osobowych. Ale wojna pokrzyżowała te zamiary.

 

Kataklizm wojenny

 

W czasie II wojny światowej fabryka została przejęta przez Niemców i włączona do Zakładów Hermanna Göringa. Kontynuowała produkcję wojskową, ale już dla Wehrmachtu.

 

Ciekawostką i paradoksem jest fakt, że w fabryce wyprodukowano podwozie samochodu Chevrolet model 157 o ładowności 3 t, na którym skonstruowano Kubusia – improwizowany samochód pancerny konstrukcji polskiej, zbudowany w kilkanaście dni.

 

W sierpniu 1944 r., w czasie Powstania Warszawskiego, Niemcy wywieźli do Rzeszy wszystkie maszyny, urządzenia, dokumenty oraz wielu pracowników z Zakładów „Lilpop, Rau i Loewenstein” SA. Już po kapitulacji powstania w październiku 1944 r. specjalne oddziały niemieckie (Vernichtungskommando) zniszczyły hale fabryczne zakładów, wysadzając je w powietrze – ocalało jedynie kilka budynków administracyjnych, które stoją do dzisiaj przy ul. Bema 65. Zabudowania fabryczne zostały zniszczone w 100 proc., a wartość straconego mienia wyniosła blisko 384,7 mln zł (według wartości z 1939 r.).

 

Scheda po nieboszczce komunie

 

Po 1945 r. Zakłady „Lilpop, Rau i Loewenstein” nie zostały reaktywowane. Kierownictwo spółki podejmowało nieskuteczne próby reprywatyzacji majątku firmy przejętego przez władze komunistyczne powojennej Polski. W latach 1948-1952 w ocalałych ze zniszczeń wojennych budynkach biurowych przy ul. Bema 65 miały swoją siedzibę różne instytucje, np.: Spółdzielnia „Pinokio” (producent zabawek), firma „Securitas”, przedsiębiorstwo Towarzystwa Świadomego Macierzyństwa, stacja maszyn liczących Biura Rozliczeń Budownictwa, na dziedzińcu przed budynkami frontowymi odbywały się natomiast licytacje taboru samochodowego miejskiego Wydziału Finansowego („licytacja używanego pojazdu mechanicznego”).

 

Obecnie w budynkach biurowych przy ul. Bema 65 na Woli mieszczą się różne firmy, galerie, studia fotograficzne itp. Ocalałe budowle są przykładem architektury fabrycznej z końca XIX w. Wykonane ponad 100 lat wcześniej z czerwonej cegły, w charakterystycznym stylu budownictwa przemysłowego, nawiązywały zastosowanymi formami do modnej wówczas architektury typu obronnego (z elementami form średniowiecznych, renesansowych i manierystycznych). Ocalałe budynki przy ul. Bema 65 nie są formalnie zabytkiem, ale ich zewnętrzny wygląd podlega ochronie. Są one pomnikami tych, którzy pasję życia poświęcili dla przybranej ojczyzny.

 

Nie tylko fabryki

 

Stanisław Lilpop, założyciel i udziałowiec Zakładów „Lilpop, Rau i Loewenstein” miał ośmioro dzieci. Z myślą o najmłodszych synach, w tym Stanisławie Wilhelmie, kupił majątek Brwinów, w skład którego wchodził m.in. folwark Wilhelmów, przemianowany w 1861 r. na Podkowę Leśną. Po śmierci Stanisława w 1866 r. majątkiem zarządzała najpierw żona, Joanna z Petzoldów (podobno to ona sadziła trójrzędową aleję lip na dzisiejszej ulicy Lipowej w Podkowie Leśnej – aleja jest dzisiaj zabytkiem!). Wspomniany już syn Stanisław Wilhelm, urodzony w 1863 r., stopniowo parcelował Brwinów.

 

W 1922 r. wydzielił z dóbr podkowiańskich 35 hektarów na rodzinną siedzibę, nazwaną „Stawisko”. „Daję wam tylko 35 hektarów… abyście nigdy nie mieli kłopotów z reformą rolną” – mówił wtedy proroczo do córki i zięcia, czyli Anny z Lilpopów i Jarosława Iwaszkiewiczów (kontrowersyjnego, ale jakże wspaniałego poety i pisarza „Skamandryty”, mistrza opowiadań, np. „Młyn nad Lutynią”, „Brzezina” czy „Panny z Wilka” i wielkich powieści „Sława i chwała”).

 

„Kiedy wprowadziliśmy się na »Stawisko« – na jesieni 1928 r. – dom stał na pustynnej, piaszczystej górce. Las był dalej. Teraz trudno w to uwierzyć, ale tak było. Zatem ogród pełen kwiatów wydawał się czymś czarodziejskim. Chodziłam z moją opiekunką, Francuzką Louise, na spacery, za staw, w stronę ogrodów pana Bartkiewicza. Był to spory spacerek, jak na moje siedmioletnie nogi” – wspomina Maria Iwaszkiewicz, córka Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów.

 

Natomiast nostalgiczna Aida, niegdyś cudo architektoniczne, było podarunkiem dla nowożeńców Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów od teścia Lilpopa – jako letnia willa. Tam też bywali muzycy, pisarze, a częstym gościem był m.in. kompozytor Karol Szymanowski.

 

Willa Aida to moje dzieciństwo – mieszkało tam osiem rodzin, które po Powstaniu Warszawskim znalazły tu schronienie. Jako dziecko bawiłam się ze swoimi małymi przyjaciółmi w chowanego na poddaszu Aidy, gdzie zakopywaliśmy się w szczątkach kilkudziesięcioletniej słomy. Warto wspomnieć, że w Aidzie schronienie znalazło wielu rannych żołnierzy AK.

 

Bo ród Lilpopów swojej przybranej ojczyźnie złożył też daninę krwi. Podczas okupacji działali w konspiracji, walczyli i polegli w Powstaniu Warszawskim Stanisław – syn doktora Wacława Lilpopa i syn jego brata Henryka – podharcmistrz Jan Lilpop, działacz Narodowych Sił Zbrojnych, piszący pod pseudonimem Andrzej Rawicz, autor słynnego hasła „PPR – Płatne Pachołki Rosji”. Syn por. Stefana Lilpopa zamordowanego w Katyniu, 17-letni Jan Lilpop – członek oddziałów Komendy Głównej AK (oddział Lilpop, Batalion „Miotła”, Zgrupowanie „Radosław”) poległ w Powstaniu Warszawskim na Barbakanie.

 

II wojna światowa i jej następstwa praktycznie wyeliminowały rodzinę Lilpopów z działalności gospodarczej i kulturalnej w Polsce. Po wojnie tylko czterech Lilpopów z pokolenia wojennego – Andrzej, Ludwik, Kazimierz i Zbigniew – uczestniczyło w odbudowie kraju.

 

 

Opracowano na podstawie m.in.: Józef Kazimierski: „Wielkie zakłady przemysłowe Warszawy”. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1978; Karol Mórawski: „Historia Woli”. Warszawa: Wydawnictwo PTTK „Kraj”, 2000; Marian Marek Drozdowski, Andrzej Zahorski: „Historia Warszawy”. Warszawa: Wydawnictwo Jeden Świat, 2004; Maria Iwaszkiewicz: „Luźne wspomnienia”, Biblioteka Podkowiańska, T.IV; www.madein…; www.niezależna.pl