FacebookFacebookSzukaj

Partnerzy serwisu

Partnerzy serwisu

fot. Michał Karnowski
Prymas Polski Kardynał Stefan Wyszyński, pomnik w Warszawie

Międzywojnie

Kościół międzywojenny – wielki nieznajomy

W II RP był złożoną i ważną rzeczywistością instytucjonalnie oraz duchowo

Paweł Skibiński

Kościół katolicki w Polsce międzywojennej jest dla współczesnego pokolenia polskich katolików często wielkim nieznajomym. Niektórzy wstydzą się jego rzekomego prowincjonalizmu lub biją się ponad miarę w piersi z powodu antysemityzmu jego wyznawców tego okresu. Na kartach podręczników szkolnych niemal się nie pojawia, mimo że był zapewne najbardziej wpływową instytucją społeczną Polski owych czasów. Ludzie Kościoła, zarówno duchowni, jak i świeccy, byli głęboko zaangażowani zarówno w proces odzyskiwania przez naszą ojczyznę niepodległości, w późniejsze spory o kształt Polski niepodległej, jak i ówczesne dyskusje cywilizacyjne dotyczące zagadnień światopoglądowych, moralnych czy społecznych…

 

W tym czasie Kościół był z pewnością złożoną i ważną rzeczywistością instytucjonalnie oraz duchowo. Składał się jeszcze, jak za czasów I Rzeczypospolitej, z trzech funkcjonujących obok siebie obrządków, a obecność grekokatolików i ormiańskich katolików w jego łonie była jak najbardziej realna. Polski episkopat obfitował w dużego formatu osobowości. Wymienić trzeba choćby tak znaczące postaci jak biskup krakowski kard. Adam Sapieha, późniejszy duchowy przywódca Kościoła na ziemiach polskich podczas II wojny światowej i biskup wychowujący w swym tajnym seminarium późniejszego papieża; biskup katowicki Stanisław Adamski, przewodniczący Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu – ciała, które kierowało zwycięskim powstaniem wielkopolskim, następnie szef Chrześcijańskiej Demokracji; czy wreszcie dwaj kolejni prymasowie Polski – Edward Dalbor i August Hlond.

 

Z grona episkopatu wyszli nie tylko kanonizowani święci: abp Jerzy Bilczewski i bp Józef Pelczar (bodaj najwybitniejszy polski teolog pierwszej połowy XX w., a przez pewien czas także rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego), ale także błogosławieni abp Julian Nowowiejski, bp Leon Wetmański (obaj z diecezji płockiej) oraz bp. Michał Kozal z Włocławka. Dodajmy do tego grona jeszcze bł. Grzegorza Chomyszyna, ówczesnego greckokatolickiego biskupa Stanisławowa, zamęczonego później przez NKWD. Kościołowi powszechnemu polski Kościół okresu międzywojennego dał również zastęp innych świętych: obok wspomnianych już przedstawicieli episkopatu, kanonizowani zostali św. Maksymilian Maria Kolbe; św. Faustyna Kowalska – słynna na całym świecie mistyczka i krzewicielka nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia; św. Urszula Ledóchowska – założycielka zgromadzenia tzw. szarych urszulanek. Międzywojenny Kościół wychował całe pokolenie męczenników, którzy padli ofiarą diabolicznego okrucieństwa wyznawców obu totalitaryzmów pastwiących się nad Polską podczas II wojny światowej. Wiele z tych ofiar prześladowań religijnych wyniesiono na ołtarze, w tym czterech wspomnianych przeze mnie beatyfikowanych biskupów działających w Polsce międzywojennej.

 

W tym okresie Kościół był też w stanie pokusić się o utworzenie pierwszej polskiej prywatnej wyższej uczelni: Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Powstała również prężna sieć instytucji modlitewnych i społecznych: Akcji Katolickiej, Sodalicji Mariańskiej, Juventus Cristiana, trzecich zakonów… Zaangażowani w nie byli nie tylko ludzie prości, lecz także kwiat polskiej inteligencji. Kościół w Polsce przyciągał – podobnie jak na Zachodzie Europy, we Francji i w Anglii – wybitnych konwertytów, by wymienić tylko Ludwika Hirschfelda (odkrywcę prawa dziedziczenia grup krwi), wybitnego malarza Jana Rosena czy siostrę Teresę Landy. Katolicyzm międzywojenny inspirował artystów – interesujących pisarzy (jak Zofia Kossak, Jan Dobraczyński, Karol Hubert Rostworowski czy Jerzy Liebelt) i opisanych już przeze mnie w poprzednim numerze malarzy z bractwa św. Łukasza.

 

O głębi duchowej polskiego między wojennego katolicyzmu może wreszcie świadczyć fakt, że w łonie tego Kościoła dojrzewali jako księża późniejszy prymas Polski kard. Stefan Wyszyński, wówczas duchowny diecezji włocławskiej i wydawca opiniotwórczego czasopisma „Ateneum Kapłańskie”, oraz Karol Wojtyła, późniejszy święty papież, który przecież przed wojną przeszedł katechizację i dojrzewał w swej wierze. Warto więc udać się w przeszłość i poszukać inspiracji w duchowym świecie Kościoła międzywojennego w Polsce. Wiele może nas w tej sferze pozytywnie zaskoczyć.

Powiązane artykuły