Szanowny Czytelniku

Chcielibyśmy poinformować Cię o przetwarzaniu Twoich danych osobowych oraz zasadach, na jakich będzie się to odbywało po dniu 25 maja 2018 r., zgodnie z instrukcjami, o których mowa poniżej.

Od 25 maja 2018 r. zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane w skrócie również jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). RODO obowiązywać będzie w identycznym zakresie we wszystkich krajach Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, i wprowadza wiele zmian w zasadach regulujących przetwarzanie danych osobowych, które będą miały wpływ na wiele dziedzin życia, w tym na korzystanie z usług internetowych. Przed przejściem do serwisu naszym celem jest zapoznanie Cię ze szczegółami stosowanych przez nas technologii oraz przepisami, które niebawem wejdą w życie, tak aby dać Ci szeroką wiedzę i bezpieczeństwo korzystania z naszych serwisów internetowych Prosimy Cię o zapoznanie się z podstawowymi informacjami.

 

Co to są dane osobowe?

Podczas korzystania z naszych usług internetowych Twoje dane osobowe mogą być zapisywane w plikach cookies lub podobnych technologiach, instalowanych przez nas lub naszych Zaufanych Partnerów na naszych stronach i urządzeniach do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu udostępniania personalizowanych treści i reklam, bezpieczeństwa oraz analizowania ruchu na naszych stronach.

 

Kto będzie administratorem Twoich danych osobowych?

Administratorami Twoich danych osobowych będzie Fratria sp. z o.o., a także nasi Zaufani Partnerzy, tj. firmy i inne podmioty, z którymi współpracujemy przede wszystkim w zakresie marketingowym. Listę Zaufanych Partnerów możesz sprawdzić w każdym momencie pod niniejszym linkiem „Zaufani Partnerzy”.

 

Po co są nam potrzebne Twoje dane?

Aby dostosować reklamy do Twoich potrzeb i zainteresowań, zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług oraz dokonywać pomiarów, które pozwalają nam ciągle udoskonalać oferowane przez nas usługi.

 

Twoje uprawnienia

Zgodnie z RODO przysługują Ci następujące uprawnienia wobec Twoich danych osobowych i ich przetwarzania przez nas i Zaufanych Partnerów. Jeśli udzieliłeś zgody na przetwarzanie danych, możesz ją w każdej chwili wycofać. Przysługuje Ci również prawo żądania dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, prawo do przeniesienia danych, wyrażenia sprzeciwu wobec przetwarzania danych oraz prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego – GIODO. Uprawnienia powyższe przysługują także w przypadku prawidłowego przetwarzania danych przez administratora.

 

Zgoda

Wyrażenie przez Ciebie zgody jest dobrowolne. W każdym momencie możesz również edytować swoje preferencje w zakresie udzielonej zgody, w tym nawet wycofać ją całkowicie, klikając w ustawienia zaawansowane lub wyrażając zgodę i przechodząc na naszą stronę polityki prywatności. Każde przetwarzanie Twoich danych musi być oparte na właściwej, zgodnej z obowiązującymi przepisami, podstawie prawnej. Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych osobowych w celu świadczenia usług, w tym dopasowywania ich do Twoich zainteresowań, analizowania ich i udoskonalania oraz zapewniania ich bezpieczeństwa, jest niezbędność do wykonania umów o ich świadczenie (tymi umowami są zazwyczaj regulaminy lub podobne dokumenty dostępne w usługach, z których korzystasz na naszych stronach internetowych). Jeśli chcesz się zgodzić na przetwarzanie przez Fratrię sp. z o.o. i jej Zaufanych Partnerów Twoich danych osobowych zebranych w związku z korzystaniem przez Ciebie z naszych stron i aplikacji internetowych, w tym ich przetwarzanie w plikach cookies itp. instalowanych na Twoich urządzeniach i odczytywanych z tych plików danych, możesz w łatwy sposób wyrazić tę zgodę, klikając w przycisk „Zgadzam się i przechodzę do serwisu”. Jeśli nie chcesz wyrazić opisanej wyżej zgody lub ograniczyć jej zakres, prosimy o kliknięcie w „Ustawienia zaawansowane”. Wyrażenie zgody jest dobrowolne.

 

Dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci uprawnień przeczytasz na „Polityce prywatności”.

Close

Ustawienia zaawansowane

Aby dostosować reklamy i treści do Twoich potrzeb i zainteresowań, zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług oraz dokonywać pomiarów, które pozwalają nam ciągle udoskonalać oferowane przez nas usługi, podczas korzystania z naszych usług internetowych Twoje dane osobowe mogą być zapisywane w plikach cookies lub podobnych technologiach instalowanych przez nas lub naszych Zaufanych Partnerów na naszych stronach i urządzeniach do zbierania i przetwarzania danych osobowych.

 

 

 

 

Zgadzam się na przechowywanie w moim urządzeniu plików cookies, jak też na przetwarzanie w celach marketingowych, w tym profilowanie, moich danych osobowych pozostawianych w ramach korzystania oferowanych przez Wydawnictwo Fratria sp. z o.o. oraz zaufanych partnerów usług Wydawnictwa. Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych w ramach korzystania z oferowanych przez Wydawnictwo Fratria zaufanych partnerów usług. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne.

 

Dodatkowe informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci uprawnień przeczytasz na Polityce prywatności.

FacebookFacebookSzukaj

Partnerzy serwisu

Partnerzy serwisu

Dzieje polskiej przedsiębiorczości

fot. Zuzanna Kruschewska

Partnerzy serwisu

Dziewięć dekad prestiżu

„Panie i panowie rewolucja na rynku prasowym! Pierwszy numer »Gazety Bankowej«. Takich informacji nie znajdziecie nigdzie… Prenumerujcie, kupujcie, czytajcie…” – wołał w mroźne lutowe południe 1921 roku mały lwowianin, trzymając w ręku plik egzemplarzy pachnącego jeszcze farbą nowego dwutygodnika

Małgorzata Dygas

Wydawana we Lwowie „Gazeta Bankowa” była oryginalnym przedsięwzięciem na rynku prasowym w 20-leciu międzywojennym, jako że w tym czasie zainteresowaniem czytelników cieszyła się przede wszystkim prasa polityczna. Zadaniem Władysława Jennera, pierwszego redaktora naczelnego „GB”, było przekonanie społeczeństwa polskiego, że rzetelna informacja gospodarcza odgrywa istotną rolę w rozwoju kraju.

 

Nowy periodyk nie bez przyczyny miał tytuł „Gazeta Bankowa”, ponieważ ten sektor był „oczkiem w głowie” redakcji. Jak można przeczytać w komentarzu odredakcyjnym pierwszego numeru: „Przy dzisiejszej strukturze gospodarczej Państwo bez dobrze ufundowanej organizacji bankowej istnieć nie może, ani nie można pomyśleć o prawidłowej administracji skarbowej bez dobrze funkcjonujących banków” – te słowa wypowiedział 23 grudnia 1920 r. minister skarbu Jan Kanty Steczkowski (ekonomista, polityk) podczas pobytu we Lwowie.

 

Manifest redakcji

 

W komentarzu odredakcyjnym do pierwszego numeru „Gazety Bankowej” napisano: „Bankowość jednak z natury swojej nie może być traktowaną bez związku z całością zjawisk ogólnogospodarczych w kraju i zagranicą i dlatego szerzenie wiadomości o tych zjawiskach i oświetlanie ich, tudzież normujących je ustaw, i rozporządzeń, stanowi konieczne uzupełnienie naszego programu. Do współpracy w urzeczywistnieniu naszych zamierzeń i poparcie ich ze wszech miar odwołujemy się niniejszem do społeczeństwa w przekonaniu, iż spełniamy zadanie leżące w wybitnym interesie publicznym i wypełniamy zarazem dotkliwą lukę w naszej publicystyce, pozbawionej dotąd tego rodzaju pisma.”

 

Ale nie tylko banki były pod specjalną pieczą redakcji „Gazety Bankowej”. Był to jak na owe czasy nowoczesny periodyk, w którym poświęcano „najbaczniejszą uwagę wszystkim innym sprawom gospodarczym, a więc: rolnictwu, górnictwu, przemysłowi, handlowi i sprawom transportowo-komunikacyjnym. Nadto »Gazeta Bankowa« rozszerzy dotychczasowy dział informacyjny i będzie stale podawała dekadowe zestawienia rachunków Banku Polskiego, tabelaryczne wykazy codziennych kursów wszystkich akcji notowanych na giełdach: Warszawskiej, Lwowskiej, Krakowskiej i Poznańskiej, będą stale pomieszczane rachunki najważniejszych europejskich banków emisyjnych. Redakcja, na której czele stanął p. inż. Józef Jaskólski, dążyć będzie gorliwie do spełnienia wyżej nakreślonych zadań i w tym celu pragnie zjednać na swych stałych współpracowników najtęższych ekonomistów polskich, zwłaszcza stykających się bezpośrednio z praktyką życiową” – zadeklarowała we wstępniaku pierwszego numeru redakcja „GB”.

 

Prasa II Rzeczpospolitej

 

Na nowy periodyk należy spojrzeć w kontekście uwarunkowań polityczno-społecznych Polski. Po odzyskaniu niepodległości aż do przewrotu majowego w 1926 r. niemal wszystkie siły polityczne działające w ramach systemu wielopartyjnego były zainteresowane nieskrępowanym rozwojem prasy, która dysponowała pełną swobodą wypowiedzi. Ograniczenia cenzuralne dotyczyły jedynie tych tytułów, które wyraźnie występowały przeciw podstawowym interesom państwa. Na taki okres przypadają pierwsze lata rozwoju „Gazety Bankowej”.

 

Pierwszym wydawcą był Małopolski Oddział Związku Banków we Lwowie, a później „Wywiad” Biuro Kredytowo-Informacyjne i Wydawnicze. Pierwszym redaktorem naczelnym i odpowiedzialnym był Władysław Jenner (galicyjski działacz gospodarczy i spółdzielczy, naukowiec, publicysta), następnie inż. Jaskólski, a od 1935 r. dr Ryszard Koranyi (później prof. historii prawa i rektor UMK).

 

Należąca do prasy regionalnej „Gazeta Bankowa” miała dużą przestrzeń informacyjną do zapełnienia. Jak napisano w komentarzu odredakcyjnym pierwszego numeru: „Spotykamy się u nas z płynącemi z nieznajomości rzeczy lub taniej demagogii poglądami na rolę banków, a nawet wprost z szerzeniem nieufności do nich. Społeczeństwo nasze nie zdaje sobie sprawy z doniosłości funkcji banków, nie ma należytego pojęcia o znaczeniu ich w gospodarstwie narodowem i nie wie, że bez ich rozkwitu ani o uporządkowanym skarbie ani o odbudowie i rozwoju przemysłu i rolnictwa i handlu mowy być nie może”.

 

Twórcy „Gazety Bankowej” – jej autorzy, redaktorzy – już ponad 90 lat temu mieli świadomość, że: „Zasadniczym warunkiem rozwoju bankowości jest zaufanie społeczeństwa, które dając bankom środki swoje do dyspozycji umożliwia im spełnienie ich zadania.” Zatem niejako manifestem nowego dwutygodnika stała się bankowość ukazywana w kontekście innych zjawisk gospodarczych, zachodzących w kraju i innych państwach.

 

Nazwany Mężem opatrznościowym

 

Jesienią 1923 r. w Polsce szalała hiperinflacja, która doprowadziła do ogólnego chaosu gospodarczego. Politycy i społeczeństwo byli coraz bardziej świadomi, że bez reform, w tym polityki fiskalnej, kraj pogrąży się w totalnym chaosie. W tym czasie Władysław Grabski miał 44 lata. W młodości – tak jak jego starszy brat Stanisław – przez krótki czas fascynował się socjalizmem, a potem związał z ruchem narodowo-demokratycznym. W grudniu 1919 r. Grabski został po raz pierwszy ministrem skarbu i cieszył się zaufaniem wszystkich stronnictw wspierających centroprawicowy rząd premiera Leopolda Skulskiego. Już wtedy próbował uporządkować budżet oraz planował reformę walutową opartą na pożyczce amerykańskiej i dochodach z eksportu drewna.

 

Ale od reform ważniejsza okazała się wojna 1920 r. (w obliczu porażek na froncie bolszewickim rząd podał się do dymisji). Na czele nowego rządu stanął Władysław Grabski (premier II RP od 27 czerwca do 24 lipca 1920 r. i od 19 grudnia 1923 r. do 14 listopada 1925 r.). 2 stycznia 1923 r. prezydent Stanisław Wojciechowski zwołał naradę byłych ministrów skarbu, aby zastanowić się, jak prowadzić skuteczną politykę skarbową i walutową. Zebrani zgodzili się, że reforma może się udać tylko wtedy, gdy będzie stabilny rząd, a naprawę skarbu poprowadzi się długofalowo. Grabski chciał działać jak najszybciej. Większość ministrów, choć nie podzielała tego poglądu, jego właśnie uznała za najlepszego kandydata na reformatora. Władysław Grabski znowu został ministrem skarbu, tym razem w pozaparlamentarnym rządzie gen. Władysława Sikorskiego.

 

Nowy-stary minister skarbu największe nadzieje wiązał z podatkiem majątkowym i pożyczkami zagranicznymi. Duża pożyczka z zagranicy była marzeniem wszystkich ministrów skarbu, ale żadnemu nie udało się jej zaciągnąć. Liga Narodów organizowała kredyty stabilizacyjne pod warunkiem oddania się pod jej kuratelę. W ten sposób reformę przeprowadziła Austria, ale Polska nie chciała ulegać dyktatowi tej organizacji. Z kolei zbiórka na skarb narodowy, czyli rezerwy kruszcu dla przyszłej waluty, szła opornie; do sierpnia 1923 r. zebrano zaledwie 88 kg wyrobów ze złota i 546 kg wyrobów ze srebra.

 

Czas na reformę

 

Reformę skarbową Grabski planował na trzy lata i przewidywał, że w tym czasie budżet będzie coraz mniej wspierany przez inflacyjną emisję pieniądza. Zakładał, że reforma walutowa nastąpi po zakończeniu reformy skarbowej i zrównoważeniu budżetu. W maju 1923 r. rząd gen. Sikorskiego podał się do dymisji i zastąpił go gabinet Wincentego Witosa wspierany przez endecję i ludowców. Nowy premier zaproponował Grabskiemu pozostanie na stanowisku, a ten zgodził się pod warunkiem, że będzie mógł realizować swoje reformy. Ale niemal od razu „zazgrzytało” pomiędzy politykami. „Nie czując dostatecznego zrozumienia i poparcia wśród większości rządowej dla mojego programu, jednocześnie skonstatowałem ostatnio, że nie jestem dostatecznie zharmonizowany z obecnym gabinetem i pod względem ogólnopolitycznym” – twierdził minister Grabski.

 

Ponownie Władysław Grabski podał się do dymisji, a inflacja dalej rosła, ale już nie napędzała gospodarki, przeciwnie – zaczęła ją dławić. Eksport wyhamował, podobnie jak cała gospodarka, akcja kredytowa drastycznie zmalała, a bezrobocie poszybowało w górę – czytamy w „Gazecie Bankowej” z końca 1923 r. Zaczęły się rozruchy i protesty uliczne zdesperowanych robotników w Krakowie i Borysławiu. 6 grudnia Sejm uchwalił ustawę o waloryzacji podatków, a kilka dni później gabinet Witosa upadł. Prezydent Wojciechowski znów wyznaczył Grabskiego na premiera, a ten zatrzymał dla siebie także tekę ministra skarbu. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość premierowi Witosowi – to jego rząd ustabilizował budżet, przeprowadzając (proponowaną przez Grabskiego) ustawę o podatku majątkowym i ustawę o waloryzacji podatków.

 

Władysławowi Grabskiemu przypadło dokończenie dzieła, dzięki któremu przeszedł do historii. A jego historia trwa już 90 lat. 11 stycznia 1924 r. Sejm uchwalił ustawę o naprawie skarbu i reformie walutowej. Jak czytamy w „Gazecie Bankowej”: „Historyczna ustawa, która ustabilizowała finanse i wprowadziła złotego, zmieściła się na dwóch i pół strony wielkości kartki zeszytu. Składała się z czterech artykułów, przy czym artykuł 3 dotyczył pełnomocnictwa dla prezydenta, a dwa są porządkowe. Cała reforma została zawarta w trzynastu punktach.” Nowa waluta zastąpiła zdewaluowaną markę polską, walutę Królestwa Polskiego. Złoty został oparty na parytecie złota – wartość 1 złotego ustalono na 9/31 grama (ok. 0,29) czystego kruszcu. Ówczesny złoty był wart około 15 zł z 2009 r., lecz siłę nabywczą miał jak 7 zł z wspomnianego roku.

 

Efekt psychologiczny działań rządu był natychmiastowy. Już 15 stycznia 1924 r. ceny przestały rosnąć! A od 1 lutego tamtego roku skarb państwa zamknął w Polskiej Krajowej Kasie Pożyczkowej swój rachunek kredytowy. Luty 1924 r. był pierwszym miesiącem, w którym budżet został zrównoważony.

 

Etos pracy

 

Nie tylko złoto – rozumiane jako mocna waluta, zasoby kruszcu – w tym czasie było wartością i siłą polskiego społeczeństwa. W „Gazecie Bankowej” ponad 90 lat temu propagowano, może inaczej, wskazywano, nie tylko na wartość pieniądza jako stabilnej waluty, ale na pracę – etos pracy – jako ponadczasową wartość narodu. „Położenie nasze jest tem trudniejsze, że stanowimy granicę między Zachodem i Wschodem. Zachód napiera na nas intenzywniejszą pracą, lepszą jej organizacją i większym kapitałem, a bezpośrednie sąsiedztwo ze Wschodem naraża nas więcej niż innych, na zgubne wpływy tamtejszych haseł i dążeń wywrotowych.

 

Najskuteczniejszą bronią dla odparcia obydwóch tych niebezpieczeństw jest praca, praca intenzywna i praca celowa całego narodu, wszystkich jego warstw i wszystkich jednostek, gdyż ona jest jedynem i niezawodnem źródłem powszechnego dobrobytu, który znów jest podstawą powszechnego zadowolenia, spokoju i ładu społecznego”.

 

Podkreślano w wielu tekstach zamieszczonych w „Gazecie Bankowej”, że: „W pracy nad podniesieniem ogólnego dobrobytu, nad rozwojem gospodarstwa narodowego czołowe miejsce zajmują na Zachodzie banki jako zbiorniki oszczędności całego społeczeństwa, które zebranymi w ten sposób środkami ożywiają najważniejsze dziedziny gospodarstwa narodowego tj. przemysł, handel i rolnictwo. U nas dotąd, niestety, ani rząd, ani społeczeństwo nie zdają sobie sprawy ze znaczenia banków dla uporządkowanej i dobrze funkcjonującej gospodarki skarbowej i społecznej i dla tego jednem z głównych zadań »Gazety Bankowej« być musi szerzenie zrozumienia tej sprawy i wywalczenie bankom należnego stanowiska i szacunku” („GB” z października 1924 r.).

 

Apokalipsa sprzed 90 lat

 

Przełom we wszystkich dziedzinach życia gospodarczego odrodzonej Polski przypadł na 1924 r. Ceny wszystkich towarów osiągnęły wartości astronomiczne, a społeczeństwo nie widziało wyjścia z chaosu niezdrowych spekulacji. Był to także rok silnej deprecjacji akcji na giełdach, a papiery dywidendowe wykazują z końcem roku utratę kursową sięgającą 75 proc. Koszty utrzymania, które w październiku i listopadzie 1923 r. obracały się w granicach połowy kosztów przedwojennych osiągnęły w grudniu1924 r. wzrost prawie o 200 proc. „Olbrzymi skok drożyzny, odpowiadający utracie około 660 proc. siły nabywczej złota, zaostrzył oczywiście istniejący głód pieniężny i stał się jędrną z głównych przyczyn ogólnego przesilenia gospodarczego. Obieg pieniężny, wynoszący z dniem zaniknięcia P. P. K. P. ok. 318 miljonów franków złotych, wzrastał stałe w ciągu roku i doszedł z końcem listopada 1924 roku do kwoty 629 mln zł, co odpowiada kwocie 22,95 zł na głowę ludności. […] Wszystkie niemal banki znalazły się w drugiej połowie roku w przymusowem położeniu przeprowadzenia daleko idących oszczędności w drodze redukcji swego personelu, który okazał się za liczny” – napisano w „GB” w 1924 r.

 

Ale z tej „apokalipsy” znaleziono wyjście, przynajmniej dla sektora bankowego. Jak napisano na łamach dwutygodnika w końcu 1924 r.: „Należy wspomnieć o stworzeniu w czerwcu br. Banku Gospodarstwa Krajowego z połączenia Banku Krajowego, Państwowego Banku Odbudowy i Zakładu Kredytowego Miast Małopolskich; bank ten ma na celu przez koncentrację funduszów państwowych w jednej instytucji państwowej sprawniej i skuteczniej zasilać życie gospodarcze. Natomiast starania Rządu i społeczeństwa idą w ostatnich miesiącach roku głównie w kierunku obniżenia kosztów produkcji przez stosowanie oszczędności administracyjnych, podniesienie wydajności pracy, wreszcie uzyskanie kredytów zagranicznych”.

 

Wytyczne dla premiera 2014

 

Jako inspirację do szukania rozwiązań dzisiejszych problemów można sięgnąć do dorobku II RP udokumentowanego w „Gazecie Bankowej” i czerpać pełnymi garściami z mądrych rozwiązań poprzedników. Przypomnijmy np. w jakich realiach uchwalano budżet państwa w 1935 r.: „Deficyt budżetowy, wynoszący obecnie około 28 miljonów złotych miesięcznie jest znaczny i musi działać deprymująco na rynek. Nie może istnieć żaden realny i szeroki program gospodarczy, jak długo budżet państwowy jest trwale deficytowy. Toteż cały Rząd solidarnie i zgodnie uważa za swój najważniejszy i kardynalny w chwili obecnej obowiązek podjęcia realnej walki z deficytem budżetowym. Uczynić to zamierza drogą organicznego i systematycznego uzdrawiania budżetu publicznego przez radykalne i szybkie cięcia oszczędności oraz równoległe usuwanie tych wszystkich zapór formalno-prawnych, a w granicach możliwości i rzeczowych, które hamują postęp życia gospodarczego i osłabiają najważniejszy ośrodek konsumpcyjny tj. wieś polską. (…) Konsekwentna od szeregu lat polityka gospodarcza i finansowa Państwa Polskiego wymaga w obecnym momencie, dla pełnej realizacji jej celów, szeregu posunięć, przede wszystkiem zmierzających do przełamania stanu chronicznej deficytowości budżetu i zabezpieczenia jego równowagi. (…) W dniu 15 października 1935 roku przedstawił społeczeństwu wicepremjer inż. Kwiatkowski w swem przemówieniu przez radjo wytyczne polityki gospodarczej nowego Rządu. Podkreślił on, że szczególnie w obecnej sytuacji nikt nie jest w stanie dokonać cudu łatwej i samorzutnej poprawy sytuacji gospodarczej, ale obecny poziom naszej gospodarczej egzystencji nie jest ani koniecznością dziejową ani wynikiem nienaruszalnego fatalizmu. Możemy się z niego podnieść i iść powoli, ale systematycznie w górę. (…)

 

Jednocześnie z podwyższeniem strony dochodowej (podatek dochodowy) muszą być dokonane obcięcia nawet obecnych skromnych wydatków na taką sumę, która będzie niezbędna dla całkowitego zrównoważenia budżetu. Zarazem zamierza Rząd dokonać szeregu posunięć, które z jednej strony przyniosłyby społeczeństwu i jego gospodarstwu tak pożądaną ulgę, a z drugiej strony stworzyłyby zdrowsze podstawy dla rozwoju gospodarstwa. Położony więc ma być nacisk na zniżkę kosztów utrzymania oraz na zwiększenie dochodu, przez zmniejszenie niektórych obciążeń podatkowych, a wreszcie na zniżkę cen artykułów przemysłowych, taryf transportowych i obciążeń na rzecz instytucji ubezpieczeń społecznych (…)”.

 

Rady ministra skarbu

 

W lipcu 1939 r. ukazał się numer „Gazety Bankowej” z preliminarzem budżetowym na rok 1940/1941. Minister Skarbu przesłał do wszystkich ministrów notę, ustalającą wytyczne w sprawie preliminarza. Nota ustala, że w przyszłym preliminarzu budżetowym ma być nadal zachowana zasada pełnej i realnej równowagi budżetowej. Dlatego właśnie żądano od resortów przeprowadzenia wydatnej redukcji wydatków zarówno osobowych, jak i rzeczowo-administracyjnych. „W szczególności etaty osobowe w poszczególnych grupach uposażeniowych w żadnym razie przypadku nie mogą przekraczać stanu faktycznego z dnia 1 lipca rb. Również nie może ulec zwiększeniu ilość stanowisk upoważniających do pobierania dodatku funkcyjnego. Wszelkie wydatki na płace, wydatki inwestycyjne oraz wszelkie dochody i wydatki nie objęte budżetem na 1939/40 rok muszą być szczegółowo uzasadnione. Zwiększenia wydatków możliwe są jedynie na obsługę długów państw i zobowiązań opartych na tytułach ustawowych i wynikłych w związku z kredytowym wykonywaniem planu inwestycyjnego oraz na potrzeby związane ze wzmożeniem potencjału obronnego kraju.” Wczytując się uważnie w notę ministra skarbu można wnioskować, że budżet na 1940 r. miał być utrzymany na dotychczasowym poziomie, przy czym oszczędności w grupie wydatków osobowych i rzeczowych zostały przelane na zwiększenie wydatków obronnych i inwestycyjnych.

 

Niestety, tak autorom projektu budżetu, jak i redaktorom „Gazety Bankowej” nie dane było tego sprawdzić. Lipcowy numer „Gazety Bankowej” kończył pierwszy etap w historii pisma, a zwiastował go najpierw 1 września 1939 r. huk niemieckich bombowców nadlatujących od zachodu, a 17 września łoskot gąsienic sowieckich tanków, wkraczających od wschodu na ziemie Rzeczypospolitej.

 

***

W drugiej dekadzie XXI wieku „Gazeta Bankowa” to ta sam winieta, ale podtytuł już inny, nawiązujący do historii „Najstarszy magazyn ekonomiczny w Polsce”. A na łamach szeroko rozumiana tematyka finansowa i ekonomiczna, w ekskluzywnej szacie graficznej, odpowiadającej 90-letniemu prestiżowi tytułu.