FacebookFacebookSzukaj

Partnerzy serwisu

Partnerzy serwisu

Międzywojnie

Dlaczego go nie wybrali?

Hr. Maurycy Zamoyski był jedną z osób najbardziej zasłużonych dla odzyskania przez Polskę niepodległości. Mimo jego wielkich zasług Sejm i Senat II RP na prezydenta wybrały jednak innego kandydata.

Paweł Skibiński

Konstytucja marcowa przewidywała, że przywódcą odrodzonego państwa polskiego będzie prezydent wybierany przez połączone izby parlamentu. Naturalnym kandydatem na to stanowisko byłby zapewne dotychczasowy naczelnik państwa Józef Piłsudski, ale jego ambicjom politycznym nie odpowiadały ograniczone uprawnienia głowy państwa przewidziane w zapisach konstytucyjnych. Jednak nowy prezydent miał uosabiać nową, niepodległą Rzeczpospolitą... W grudniu 1922 r. wybrany został Gabriel Narutowicz, kandydat lewicy, ściśle związany z masonerią. Jego brat był znanym politykiem litewskim, który podpisał w 1918 r. akt niepodległości Litwy kowieńskiej, państwa, które nie tylko walczyło zbrojnie przeciwko Polsce, wspierając bolszewików w 1920 r., ale nie miało w 1922 r. stosunków dyplomatycznych z Rzeczpospolitą.

Wybór był wstępem do jednego z najbardziej dramatycznych wydarzeń w dziejach Polski – zabójstwa głowy państwa dokonanego przez radykalnego narodowca, wybitnego historyka sztuki, Eligiusza Niewiadomskiego, który w swoim pojęciu ratował państwo przed „niegodnym” prezydentem...

Tragiczny mord polityczny przesłania nam wcześniejszy dramat głosowania, w którym dla prawicy polskiej stracona została niepowtarzalna szansa wyboru na prezydenta jednego z najwybitniejszych jej przedstawicieli – hr. Maurycego Zamoyskiego, który był głównym kontrkandydatem Narutowicza. Wygrał on poprzednie cztery tury głosowania, nie uzyskując jednak stosownej bezwzględnej większości głosów.

Zamoyski był jedną z osób najbardziej zasłużonych dla odzyskania przez nasz kraj niepodległości. Organizował polskie życie społeczne w zaborze rosyjskim – budował i prezesował filharmonii w Warszawie, zakładał Szkołę Sztuk Pięknych, przewodniczył akcji budowy pomnika Chopina, założył Polską Macierz Szkolną... Od 1905 r. był członkiem Ligi Narodowej i władz legalnego Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego. Wydawał „Gazetę Warszawską”. Był posłem do I Dumy rosyjskiej.

Po wybuchu wojny aktywnie włączył się w prace najpierw warszawskiego, a następnie paryskiego Komitetu Narodowego Polskiego. Był jego wiceprezesem i jednym z najbliższych współpracowników Romana Dmowskiego w jego polityce wobec państw Ententy. Podpisał nominację gen. Józefa Hallera na dowódcę armii polskiej we Francji i przyjmował jej przysięgę. Zapewne dzięki jego majątkowi działalność KNP była w ogóle możliwa.

W niepodległej już Polsce, od 1919 r., Zamoyski pełnił funkcję pierwszego ambasadora Rzeczypospolitej w Paryżu. Na potrzeby ambasady ofiarował nawet swoją rezydencję. Działał na rzecz ułatwienia przewozu francuskiej broni do Polski podczas wojny bolszewickiej. Przygotowywał też wojskowy sojusz polsko-francuski w 1921 r.

Mimo jego wielkich zasług Sejm i Senat wybrały jednak innego kandydata. Dlaczego?

Decydujące okazały się dwa czynniki. Po pierwsze, w ostatnim głosowaniu 89 z 289 głosów, jakie padły na Narutowicza, należało do mniejszości narodowych. Zamoyski został więc utrącony głosami środowisk, które jeszcze dwa lata wcześniej aktywnie zwalczały ideę niepodległego państwa polskiego, których przedstawiciele sabotowali powstawanie kolejnych rządów, głosując przeciwko wszystkim premierom, niezależnie od ich poglądów, którzy w żaden sposób ani nie identyfikowali się z Polską, ani nie czuli odpowiedzialności za kraj. Musiało to bardzo dotknąć opinię publiczną, która doskonale pamiętała wojny z lat 1918–1921...

Po drugie, Zamoyski przegrał, ponieważ był arystokratą. To, że był najbardziej bodaj ofiarnym przedstawicielem swej warstwy, że pojmował swoje pochodzenie jako zobowiązanie, a nie przywilej, nie miało dla posłów i senatorów większego znaczenia. Nie poparli go przedstawiciele PSL „Piast” i NPR ze względu na jego pozycję społeczną i spodziewane stanowisko w sprawie reformy rolnej. Stronnictwa, w których zasiadali także jego dawni koledzy z Ligi Narodowej, przeważyły szalę na korzyść masona i reprezentanta marksizującej lewicy, kierując się marksistowskimi przesądami klasowymi... Wybór Narutowicza nie był więc wyborem pozytywnym, ze względu na jego zalety, lecz ściśle negatywnym, przeprowadzonym po to, aby zablokować Zamoyskiego. Oznaczał zwycięstwo partykularyzmu klasowego nad troską o dobro wspólne.

Polska straciła w ten sposób niepowtarzalną szansę, aby na czele państwa stanął człowiek o nieposzlakowanej opinii i wielki patriota. Był to dramat, który miał się stać preludium jeszcze większego dramatu zabójstwa legalnie wybranej głowy państwa... Zamoyski pełnił później funkcję szefa resortu spraw zagranicznych w jednym z najlepszych rządów, jakie miała II RP – w gabinecie Władysława Grabskiego. Angażował się w życie społeczne, powiększał m.in. publicznie dostępną, bezcenną Bibliotekę Ordynacji Zamoyskich, która dziś – decyzją jego spadkobierców – stanowi integralną i istotną część zbiorów Biblioteki Narodowej. Służył, jak mógł, narodowi. Na szczęście nie doczekał tragedii II wojny światowej. Zmarł w maju 1939 r.

My możemy tylko żałować, że nie był naszym pierwszym prezydentem.

Powiązane artykuły