FacebookFacebookSzukaj

Partnerzy serwisu

Partnerzy serwisu

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Międzywojnie

Bolszewik zbity pod Żytomierzem

Wiosną 1920 r. Józef Piłsudski zdecydował o podjęciu antybolszewickiej ofensywy na Ukrainie. Miała ona jednocześnie umożliwić powstanie niepodległego państwa ukraińskiego

Wojciech Markert

Operacja nazwana Wyprawą Kijowską została starannie przygotowana. W przeznaczonych do ofensywy armiach zgromadzono najlepsze jednostki wojska oraz sprzęt i wyposażenie. Ponadto, 21 kwietnia 1920 r. zostało zawarte porozumienie polityczne z Ukraińską Republiką Ludową, a trzy dni później podpisano konwencję o współpracy wojskowej. Wprawdzie oddziały ukraińskie liczyły wówczas zaledwie ok 4000 żołnierzy (ok. 15 razy mniej od oddziałów polskich), ale zakładano, że rozrosną się one z czasem i odegrają istotną rolę na późniejszym etapie kampanii. Sojusz z Ukraińcami miał ponadto zagwarantować przychylność ludności i wsparcie partyzantki. Niespodziewaną korzyścią z niego płynącą był bunt 2. i 3. Brygady Halickiej walczących dotychczas po stronie bolszewickiej.

 


Głównym zamysłem strony polskiej było rozpołowienie zgromadzonych na Ukrainie wojsk przeciwnika, a następnie zniszczenie południowej lub północnej ich części. Kluczem powodzenia była szybkość. Dlatego w rejonie Zwiahla skoncentrowano grupę gen. Rydza-Śmigłego, której zadaniem było zdobycie błyskawicznym uderzeniem leżącego 80 km za linią frontu ważnego węzła komunikacyjnego – Żytomierza. W tym celu zdecydowano się na przeprowadzenie zagonu przez piechotę przewożoną samochodami. Zastąpienie kawalerii kolumną motorową w akcji typowej dla kawalerii, miało charakter eksperymentu.[pierwowzór to paryskie taksówki wiozące wojsko na front!]

 


Polska ofensywa rozpoczęta 25 kwietnia 1920 r. już w pierwszych godzinach okazała się sukcesem – przełamano front pod Zwiahlem. Przez powstałą w nim lukę ruszyła kolumna zmotoryzowana dowodzona przez płk. Stefana Dąb-Biernackiego. Składała się ona z 1. Pułku Piechoty Legionów (bez III batalionu) wiezionego na 40 ciężarówkach, wzmocnionego kompanią saperów, oddziałem jazdy oraz baterią artylerii i samochodami pancernymi. Aby zaskoczyć przeciwnika natarcie prowadzono bocznymi drogami, co nie było łatwe.

 


Atak

 

Około godz. 12.30 kolumna dotarła pod Wilsk - odległy o 14 km od Żytomierza. Robota była krótka, gdyż nieprzyjaciel, przerażony tym niespodziewanym atakiem, pierzchał natychmiast, albo się poddawał – pisał kpt. Mieczysław Lepecki. W opanowanym miasteczku płk Dąb-Biernacki spieszył legionistów i aby nie pozwolić otrząsnąć się przeciwnikowi rzucił ich na Żytomierz. Frontalny atak świeżo przybyłego III batalionu 5 Pułku Piechoty Legionów od południowego zachodu został początkowo powstrzymany, ale uderzenie z flanki dwóch batalionów 1. pułku kompletnie zaskoczyło obrońców, którzy zagrożeni otoczeniem rzucili się do bezwładnego odwrotu.

 


Zagon na Żytomierz, mimo różnych trudności okazał się błyskotliwym sukcesem. Bolszewicka 58. Dywizja Strzelców została zupełnie rozbita. Wzięto kilkuset jeńców, 10 dział, kilkadziesiąt ckm, samochód pancerny, 12 samochodów i 280 wagonów kolejowych ze sprzętem wojennym. Starty polskie wyniosły 3 zabitych i 48 rannych. Co więcej zdobycie Żytomierza przesądziło o zniszczeniu całej 12. Armii przeciwnika i zajęciu Kijowa. Zaskoczenie wroga było wielkie do tego stopnia, że 3 maja polski patrol wjechał do stolicy Ukrainy tramwajem, wziął do niewoli rosyjskiego oficera i bez przeszkód się wycofał. Następnego dnia Polacy niemal bez walki zajęli miasto. Cała prawobrzeżna Ukraina została zajęta w 10 dni za cenę ok. 150 zabitych i 300 rannych.

 


Zwycięstwo zostało odniesione dzięki znakomitemu przygotowaniu ofensywy i podjęciu śmiałych, nieszablonowych działań, w tym zagonu zmotoryzowanego na Żytomierz. Doświadczenie zdobyte wówczas wykorzystano we wrześniu 1920 r. podczas podobnej akcji na Kowel.

 

Zamysłem strony polskiej było rozpołowienie zgromadzonych na Ukrainie wojsk przeciwnika i zniszczenie południowej lub północnej ich części
Zagon na Żytomierz, mimo różnych trudności okazał się błyskotliwym sukcesem. Bolszewicka 58. Dywizja Strzelców została zupełnie rozbita

Powiązane artykuły